Chiny subiektywnieheadlineNauka

Czemu nie rozumiemy Chin? cz.3

W poprzedniej części tego cyklu ustaliliśmy, że Chiny są państwem komunistycznym i nie ma w nich własności prywatnej, nie ma w nich więc kapitalizmu wedle klasycznych definicji. W konsekwencji takich ustaleń rodzi się pytanie: czy gospodarka Chin Ludowych jest gospodarką centralnie planowaną wedle wzorców znanych z ZSRR, czy chociażby z własnej historii ChRL, z okresu panowania Mao Zedonga?

Odpowiedź na to pytanie jest zarazem prosta i złożona: Chiny posiadają gospodarkę centralnie planowaną, której bazą teoretyczną są plany 5-cio letnie kreowane i realizowane przez Komunistyczną Partię Chin, ale nie ma ona poza tym nic wspólnego z formułą gospodarczą obowiązującą w ZSRR i większości państw komunistycznych i socjalistycznych (zależnych związanych z ZSRR po II wojnie światowej). Tamtą gospodarkę określano bowiem świetnie ją identyfikującym słowem „nakazowa”. Model gospodarczy reżimów socjalistycznych XX wieku charakteryzowało decydowanie nakazowe. Władze nakazywały czym gospodarka w skali makro i mikro ma się zajmować, i wedle własnych planów podejmowała decyzje co do podziału dóbr. Prowadziło to zawsze do głębokich kryzysów gospodarczych a w ich następstwie do ogromnych napięć społecznych, w przypadku Europy Środkowej i Wschodniej ostatecznie do utraty władzy przez KPZR i jej akolitów takich jak PZPR.

I tu czas na dygresję. Od czasów Deng Xiaopinga kręgi decydenckie Komunistycznej Partii Chin w swych działaniach zdają się kierować dwiema najważniejszymi wytycznymi:

– nieustannie wyciągają wnioski z błędów cudzych i własnych

– działają tak, aby wszelkimi sposobami unikać napięć społecznych, które mogłyby zagrozić utrzymaniu władzy przez KPCh

Z jednej strony władze ChRL nieustannie stosują metodę prób i błędów. Z zewnątrz działania te mogą wydawać się chaotycznymi, jednak w dłuższej perspektywie okazują się równoczesnymi aktywnościami testującymi, sprawdzającymi nowe pomysły ekonomiczne, społeczne, techniczne. ChRL nigdy nie idzie na całość. Tu się sprawdza najpierw pomysły lokalnie, a stosuje powszechnie po okresie doświadczeń empirycznych. A o pomysłach nietrafionych, odkładanych ad acta, nie zapomina się.

Z drugiej zaś strony siły przewodzące Chinom Ludowym unikają już wcześniej popełnionych błędów. Zarówno popełnianych przez siebie, jak i przez innych.

W przypadku gospodarki chińskiej, oczywistym wnioskiem po śmierci Mao Zedonga było spostrzeżenie, że gospodarka centralnie planowana i administrowana się nie sprawdza. Zauważono, że w ZSRR jedynym okresem gospodarczej prosperity była wymyślona i wprowadzona przez Lenina idea NEP (Nowaja Ekonomiczeskaja Politika), czyli modelu gospodarczego dopuszczającego możliwość działania w ramach ekonomii upaństwowionej drobnej i średniej prywatnej przedsiębiorczości. Koncept ten (i wielu jego aktorów) umarł wraz z Leninem, zamordowany przez Stalina. Z kolei Deng Xiaoping sam doświadczył zarówno w roku 1958 (Wielki Skok Naprzód) jak i okresie Wielkiego Głodu (będącego bezpośrednim skutkiem Wielkiego Skoku Naprzód) efektów nakazowego gospodarowania, gdzie nakazy centrali i raporty z realizacji tych nakazów „z terenu” nie miały żadnego związku z rzeczywistością, doprowadzając ta rzeczywistość do bardzo realnej katastrofy. Jeszcze kiedy żył Mao próbował modyfikować model gospodarczy tak, aby redukować nakazowość w żywiole (autonomicznym szczególnie w skali makro) ekonomicznym.

Te i inne obserwacje doprowadziły reformatorów ChRL końca lat 70. XX wieku do konkluzji, którą można zawrzeć w prostym haśle:

„Centralne planowanie TAK, centralne zarządzanie NIE”.

W ChRL mamy do czynienia z 5 latkami gospodarczymi, pozornie dokładnie takimi z jakimi spotkaliśmy się chociażby w PRL. Jednak to tylko pozór. Doświadczeni historią i pragmatyczni chińscy komuniści wzbogacili model gospodarki planowej o pierwiastek ideowo wrogi: przedsiębiorczość prywatną. Tyle, że ta przedsiębiorczość ma charakter narzędzia władzy. W chińskim modelu prywatne przedsiębiorczość pełni bardzo ważne funkcje, których pozbawiona jest klasyczna gospodarka nakazowa:

– błyskawicznie dostrzega braki i nisze rynkowe, w jak najkrótszym czasie stara się zaspokoić popyt

– działa w skali mikro (nawet największe firmy nie mogą równać się z potencjałem państwa), zatem dociera tam, gdzie zarządzanie centralne dotrzeć nie może i nie potrafi (w przeszłości i dzisiaj, w przyszłości rzecz się zmieni)

– istnieje dla zaspokojenia potrzeb jednostek i małych grup, zatem funkcjonuje egoistycznie i egocentrycznia tak, aby nie doznać uszczerbków, z korzyścią dla siebie – w ten sposób eliminuje na przykład problem fałszywej sprawozdawczości, która dosłownie zamordowała dziesiątki milionów Chińczyków podczas Wielkiego Głodu (1960-1962)

To pomysł Lenina. Tak, gdyby Stalin był intelektualnie równy Leninowi, Związek Radziecki byłby dzisiaj tym, czym są Chiny Ludowe. I może „obóz socjalistyczny” pokonałby „podłych kapitalistów”. Trzymając się uparcie modelu gospodarki nakazowej upadł, nie będąc w stanie równocześnie ścigać się z Ameryką na moc potencjału militarnego i zaspokajać przynajmniej podstawowych potrzeb swoich obywateli. To właśnie zrozumiano w Pekinie w latach 80. XX wieku.

Zrozumiano na tym przykładzie, że o sile państwa współczesnego stanowią pieniądze. Cóż innego spowodowało, że III Rzesza nie wchłonęła Szwajcarii ani przed II wojną światową, ani w ciągu jej trwania? Jej sojusze? Jej deklaracja jako państwa neutralnego? Czy raczej jej banki? Deng Xiaoping rozumiał to „od zawsze”.

W chińskim modelu gospodarczym władza nakreśla cele korzystne dla państwa na dziś i w przyszłości. Mając monopol władzy może wyznaczać cele w perspektywach nieosiągalnych dla demokracji targanych kolejnymi wyborami, częściej złymi niż dobrymi, bo determinowanymi interesami grup, nie państwa postrzeganego jako byt nadrzędny. W modelu chińskim władza określa też ramy działania (prawo, normy, preferencje). A wszystko to realizuje przedsiębiorczość prywatna, „ajenci” własności państwowej ściskani konkurencją firm państwowych.

W realiach europejskich połączenie tak sprzecznych idei, tak różnych skrajnie koncepcji jak gospodarka państwowa i gospodarka rządzona prawami wolnego rynku wydaje się niemożliwe. A w Chinach? No cóż, w Chinach wydaje się to w jakiś sposób oczywiste. Ying. Yan. Czarne. Białe. Dzień. Noc. Kobieta. Mężczyzna. Niby przeciwności, ale w istocie jedność, bo jedno bez drugiego nie istnieje. Nie byłoby nocy bez dnia, czerni bez bieli, itd., itp. W tych okolicznościach nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzupełnieniem gospodarki planowej, była prywatna przedsiębiorczość.

Kiedy lata temu opisywałem model polityczny (a zatem i gospodarczy) ChRL moi prześwietni promotorzy i recenzenci obstawali przy określeniu „hybrydowy”, na które przystałem. Dzisiaj wiem, że określenie to było obciążone skazą. Co oznacza hybryda? Mieszańca. Coś niedoskonałego, nietrwałego, twór sztuczny, niestabilny, będący swego rodzaju wynaturzeniem. Tymczasem model chiński zdaje się być tworem nie tyle będącym efektem krzyżówek, co rezultatem ewolucji. Ewolucji przaśnego, siermiężnego systemu komunistycznego, ku formule wyrafinowanej, wielopoziomowej, która poza systemem sprawowania władzy zawiera w sobie system gospodarowania. I to zupełnie nowa jakość, której istnienia uparcie nie przyjmujemy do wiadomości.

W następnej części cyklu zajmiemy się tym jak w rzeczywistości funkcjonuje chiński model gospodarczy i z czego wynikają jego przewagi nad modelami zachodnimi, tym razem ze szczególnym uwzględnieniem modelu polskiego.

 

Leszek Ślazyk

.

.

.

.

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close